Kolekcja figurek żołnierzy z różnych epok

Pruscy piechurzy, polscy szwoleżerowie i żołnierze z brytyjskich kolonii. Niektóre jego figurki pochodzą jeszcze z XIX wieku, a niektóre wyrzeźbił mu wuj-legionista. W kolejnym odcinku cyklu Pasjonaci prezentujemy Adama Koperkiewicza z Gdańska i jego kolekcję żołnierzyków.

Uzbrojeni w karabiny, granaty i szable zajęli z góry upatrzone pozycje. Napoleoński huzar, amerykański marines, rosyjska snajperka i dziesiątki innych ołowianych żołnierzyków. Razem tworzą międzynarodowy kontyngent, który ma za zadanie utrzymać regał. Dowodzi Adam Koperkiewicz, kolekcjoner z Gdańska.

Wprawdzie żołnierze nie okopali się, ale bacznie obserwują teren. Być może porcelanowe naczynia żony ich dowódcy będą chciały odbić salonowy regał. Figurki stoją więc na warcie.

- Jest ich około 200 i pewnie dalej będzie ich przybywać. Pamiętam, że na przykład Churchill miał ich, dzięki ojcu i swoim zabiegom, 1500 - opowiada Adam Koperkiewicz.

Kolekcjonowanie żołnierzyków to jedna z kilku jego pasji. Większość z nich ma jednak wspólny mianownik: wojskowość.

- Miałem to szczęście, że w mojej rodzinie było kilku wojowników, oficerów. Prym zaś wiódł mój wuj - Anatol Sałaga. Służył w I Brygadzie, walczył w wojnie polsko-bolszewickiej, później został księdzem, a w czasie II wojny światowej był kapelanem - wylicza pasjonat.

Wuj Anatol to dla kolekcjonera bardzo ważna postać. Kiedy Adam miał dwa lata, w wypadku zginął jego ojciec. Wuj postanowił zatem pomóc. To spod jego rąk wyszły drewniane figury żołnierzy, którymi bawił się chłopiec.

Bitwy na dywanie i żołnierze na Święta

- Co roku znajdowałem pod choinką żołnierzy z kolejnych epok. Wśród nich byli na przykład szwoleżerowie, czyli kwiat kawalerii Księstwa Warszawskiego, a także polscy rycerze na czele z chorążym - wspomina pasjonat.

A że wuj, który kształcił się kiedyś w szkole rzemiosł, umiał strugać, tworzył Adamowi serie figur.

- Potem staczaliśmy z wujem wielkie boje na dywanie. Miałem wtedy pięć, sześć, może siedem lat i fascynowało mnie wojsko. Myślałem: może kiedyś będę w szkole oficerskiej.

Adam oficerem jednak nie został. Ale historia i wojskowość odgrywają ważną rolę w jego życiu i to zarówno w tym prywatnym, jak i zawodowym. Przez wiele lat szefował bowiem Muzeum Historycznemu Miasta Gdańska.

- To, co przeżywamy w młodości, pozostaje głęboko w nas. W moim przypadku była to właśnie historia i żołnierzyki - wyznaje.

Te ostatnie zbiera do dziś. Najstarsze figurki, jakie ma w kolekcji, pochodzą jeszcze z XIX wieku. To czas, kiedy - jak tłumaczy - kształtowały się narody, a żołnierzyki cieszyły się dużą popularnością wśród chłopców.

Huzar do lat trzydziestu i marszałek Napoleona

- Narody utożsamiały się z określonym terytorium, z określoną historią. Rosło wtedy zainteresowanie armią, umundurowaniem i uzbrojeniem. Pomagały w tym właśnie żołnierzyki. Miały zainteresować młodych ludzi armią i przysposabiać później do służby na rzecz państwa i jego polityki, często mocarstwowej - wyjaśnia pasjonat.

W tym czasie figurki odlewano najczęściej z ołowiu lub cyny. W kolekcji Adama maszerują zarówno ołowiani piechurzy z Prus, jak i oficerowie. Wysocy, nieco spłaszczeni i w jednym kolorze. Takimi żołnierzykami bawiły się w XIX wieku dzieci.

- Po jakimś czasie okazało się jednak, że ołowiane figurki źle wpływają na rozwój dzieci. Przed I wojną światową pojawiły się więc figurki z masy plastycznej. Produkowane były następnie w okresie międzywojennym, a po II wojnie światowej zdominowały rynek żołnierzyków dla dzieci.

Mimo to Adam jako kolekcjoner zbiera ołowiane figurki. Bo - jak tłumaczy - mają zdecydowanie więcej detali niż plastikowe, a poza tym nie bawi się nimi, więc zdrowiu nie szkodzą. Wśród jego ulubionych są żołnierze napoleońscy.

- To huzar, chyba najbardziej barwny i szalony typ jeźdźca z okresu napoleońskiego. Huzarzy byli niezwykle odważni w czasie szarż i przełamywania nieprzyjacielskich szyków. Mieli też swoją - dziś raczej niegodną naśladowania - tradycję. Streścił ją generał de Lasalle mówiąc: zły to huzar, który żyje dłużej niż 30 lat. Sam w chwili śmierci miał kilka więcej.

Pośród anonimowych żołnierzy stoją też na półkach figury konkretnych postaci. Choćby marszałka Davout czy Napoleona. Najliczniejszą grupę tworzą jednak wojskowi walczący w czasie I i II wojny światowej.

Żołnierze jak egzotyczne ptaki

- Jest tu Włoch z granatem ręcznym, pruski oficer w pikielhaubie, są i żołnierze kolonialni, bo Anglicy lubili używać na przykład Hindusów do swoich wojskowych akcji - wylicza kolekcjoner.

Po czym tłumaczy, że po niezwykle barwnej epoce napoleońskiej, kiedy żołnierze wyglądali na polach bitew niczym egzotyczne ptaki, przyszedł czas na zmiany. Z czasem zaczęto produkować mundury w bardziej stonowanych kolorach. Dzięki temu żołnierze nie rzucali się w oczy, co zwiększało ich szanse na przeżycie. Zmieniało się też uzbrojenie i wyposażenie.

- Niemcy w czasie II wojny światowej mieli nowoczesną i świetnie wyposażoną armię. Z kolei morale żołnierzy radzieckich, którzy często byli słabo wyposażeni, słabło nierzadko, kiedy widzieli, z jak dobrze zaopatrzonymi wrogami przychodzi im walczyć. Zresztą świetnie widać to po figurkach - ocenia kolekcjoner.

Kolekcjonowanie pojedynczych żołnierzyków nie jest jednak głównym celem pasjonata. Adamowi marzą się makiety, które przedstawiałyby fragmenty słynnych bitew.

- Może kiedyś się uda - ma nadzieję pasjonat.

Jakub Gilewicz

Źródło: http://www.trojmiasto.pl/wiadomosci/Kolekcja-figurek-zolnierzy-z-roznych-epok-n105410.html

Dodaj komentarz

CAPTCHA
Przepisz kod z obrazka.