Zbudował wielką makietę stacji kolejowej

Reklama

sob., 09/17/2016 - 23:14 -- Administrator

Zobacz co dzieje się na siedmiometrowej makiecie kolejowej zbudowanej przez Leszka Lewińskiego.

http://www.trojmiasto.pl/wiadomosci/Zbudowal-wielka-makiete-stacji-kolejowej-n60399.html

Panie! Jak można być kolejarzem i zajmować się po pracy modelarstwem kolejowym?! To tak jakby zawodowy cukiernik przyszedł do domu i w ramach hobby upiekł sobie makowiec - usłyszał kiedyś Leszek Lewiński, który na co dzień pracuje w gdyńskim Zakładzie Linii Kolejowych PKP PLK SA, a po godzinach tworzy kolejowe modele. Jego największym dziełem jest siedmiometrowa, przebogata w detale makieta stacji kolejowej, którą tworzy od osiemnastu lat.

Kiedy dwóch pracowników gorzelni ładowało beczkę na rampie kolejowej, a robotnicy przeładowywali węgiel w kolejowym składzie, naczelnik i jego asystent żwawym krokiem ruszyli na inspekcję budynku zawiadowcy. 

- Chyba jeszcze niczego nie przeczuwa, bo spokojnie rozmawia przez telefon w swoim biurze, a jego żona w ogóle się nie przejmuje. Jak gdyby nigdy nic pieli grządki w ogródku przylegającym do ceglanego budynku - opowiada Leszek Lewiński i kieruje wzrok na zabudowania po drugiej stronie kolejowych torów. 

Tu także figurki, choć nieruchome odgrywają scenki z życia. W budynku poczty stoi długa kolejka, na podwórku pobliskiej gorzelni spawacze robią remont, a pod drewnianą wiatą miejscowy weterynarz kończy badać krowy. - Jadą w świat daleki. Jest rok 1968, więc pewnie na eksport do Związku Radzieckiego - przypuszcza modelarz, po czym przerywa na chwilę przegląd scenek, które dzieją się na makiecie o długości bagatela siedmiu metrów i szerokości 60 centymetrów. Choć centralnym punktem są tu tory i jeżdżące po nich pociągi, pasjonat kieruje wzrok ku budynkom na stacji. 

- Zbudować makietę, po której można jeździć modelami, to mało. Najważniejsze są szczegóły, tysiące szczegółów, które sprawiają, że budynki, pojazdy, postacie stają się jak rzeczywiste - tłumaczy Leszek Lewiński i na dowód swoich słów wskazuje na budynek poczty, gdzie w środku do okienka stoi długa kolejka postaci. 

Ceglany budynek poczty, wzorowany był na obiektach, które na Pomorzu Gdańskim stawiała w ubiegłym wieku niemiecka firma Lenz. Z kolei szary budynek dworca to miniatura budynku ze stacji Stara Piła nieopodal Żukowa. Stacja na makiecie Leszka Lewińskiego to bowiem zbiór budynków typowych dla lokalnego kolejnictwa, które funkcjonowało w XX wieku na Pomorzu. Choć na makiecie znajdują się modele obiektów z różnych miejscowości, panuje tu porządek. Obok małej parowozowni usytuowano zaplecze techniczne dla robotników, obok dużej spory skład węgla. 

Po drugiej stronie makiety gorzelnia rolnicza. Prowadzą do niej tory dla pociągów wąskotorowych, którymi przewożone są ziemniaki potrzebne przy produkcji alkoholu. Parowóz wąskotorowy ciągnie również wagony osobowe, do których wsiadają pasażerowie czekający na peronie przed niewielkim budynkiem kolei dojazdowej.

- Każdy obiekt ma tu jasno określone miejsce. W końcu jestem z wykształcenia projektantem układów torowych stacji - zdradza Lewiński, który w środowisku modelarzy kolejowych jest jednym z niewielu kolejarzy. Przeważają osoby niezwiązane zawodowo z koleją. W tym gronie są na przykład strażacy, architekci, doktorzy nauk humanistycznych, a nawet praktykujący chirurg. Niezależnie od zawodu, każdy z modelarzy ma własne metody budowy miniaturowych obiektów. Za materiał na dach może posłużyć na przykład pudełko do kasety magnetofonowej, a węże do butli z gazem można zrobić z gumki do majtek. 

- Kiedyś na wystawie podszedł do makiety mężczyzna, wskazał na drzewa i zapytał: czym pan to podlewa? Wytłumaczyłem, że to gąbka i drut. Jegomość ponowił pytanie: czym pan to podlewa? Odpowiedziałem, że to gąbka i drut. Machnął więc ręką i poszedł. Przecież nie będzie gadał z głupim. Wiedział, że drzewa muszą być podlewane, no bo przecież widać, że to bonsai, które rosną na makiecie. Zapewniam jednak wszystkich, że to gąbka i drut, z których moja żona uformowała drzewa - uśmiecha się modelarz, opowiadając historię, która przytrafiła się mu przed laty. 

Przez osiemnaście lat, kiedy po godzinach budował makietę i jeździł z nią na wystawy w Polsce i w Europie, stał się jednym z najbardziej rozpoznawalnych modelarzy kolejowych w kraju. - Dla nas największą gratyfikacją jest, kiedy ktoś zainteresuje się i powie jedno ważne słowo: ładne! A drugie jeszcze ważniejsze: jak prawdziwe - opowiada z pasją w oczach Lewiński. Do swojej wiedzy i umiejętności podchodzi jednak ze zdrowym dystansem. Wprawdzie wzrok jeszcze cały czas dobry i palce też sprawne, ale w środowisku pojawiają się co raz to młodsi modelarze. - Dobrze, że młodzi ze starymi budują! Ha! Są nawet w tym lepsi od starych i o to chodzi!

Jakub Gilewicz
j.gilewicz@trojmiasto.pl

Dodaj komentarz

CAPTCHA
Przepisz kod z obrazka.

Reklama