Recenzja Subnautica: Below Zero – życie zaczyna się przy -30

Reklama

wt., 07/06/2021 - 17:16 -- MagdalenaL

                                                      Zdjęcie: theguardian.com

 

Planem mojej wyprawy jest to, że załaduję moją podmorską ciężarówkę prowiantem, obiorę kierunek i popłynę tak daleko, jak odwaga pozwoli, zanim rozbiję obóz na górze lodowej. Najpierw muszę zrobić kompas, przy okazji mogę zrobić kilka radiolatarni, aby oznaczyć ciekawe miejsca na później. Przydałoby mi się też kilka dodatkowych modułów magazynowych do ciężarówki. Przypinam receptury, żeby wyświetlały mi się w rogu ekranu i idę nurkować, mając nadzieję, że zbiorę materiały do craftingu, ale gdy eksploruję głębiej, moja świadoma SI, która zamieszkała w wolnych miejscach mojej kory mózgowej powiadamia mnie, że w pobliżu jest coś interesującego. Uzupełniając regularnie tlen, żeby nie udusić się podczas przeczesywania niezbadanych części dna morskiego, natknąłem się na opuszczoną podwodną placówkę naukową i zaczynam ją przeszukiwać w poszukiwaniu łupów i informacji. 

Subnautica: Below Zero to podwodna gra survival, gdzie nawet najlepiej ułożone plany jak moja teoretyczna eskapada podmorska ciężarówką, są często spychane na dalszy plan przez ciekawe rozpraszacze. Jako naukowiec Robin Ayou lądujemy na planecie 4546B, aby odnaleźć zaginioną siostrę Sam, choć głównym priorytetem jest bycie najedzonym, nawodnionym oraz to by utrzymać ciepło i robić radiolatarnie. Na start posiadamy niewiele więcej niż „wodną szafę na bieliznę” z fabrykatorem i niewielkim schowkiem, pierwsze godziny rozgrywki spędzamy na poszukiwaniu ryb i złomu, aby utrzymać się przy życiu i stworzyć podstawowe narzędzia. 

 

                                  Zdjęcie Unknown Worlds

 

Jak to bywa w tego typu grach, ryby i małe schowki są wkrótce zastąpione przez niezawodne pułapki na żywność i potężne pojemniki na sprzęt. Gdy rozbudowujesz swoją bazę, a twoja „szafa na bieliznę” staje się dodatkiem do rozległego podmorskiego habitatu, jak coś z filmu Otchłań. Pływanie po dnie morza staje się łatwiejsze, ponieważ z czasem zwiększasz swoją mobilność i pojemność butli tlenowej i chociaż utonięcie lub bycie pożartym przez wściekłe drapieżne lewiatany zawsze jest możliwe to zyskujesz coraz większą kontrolę nad swoim otoczeniem, wspinając się po drabinie zasobów i ulepszeń. Przygoda Robina jest swobodna, nie ma w niej ciągu zadań do wykonania, ale zawsze jest wystarczająco informacji i sugestii, aby pomóc ci rozwiązać naglące problemy.

Jest to formuła, która była wręcz katowana w przeciągu ostatniej dekady, ale Subnautica: Below Zero ma po swojej stronie planetę 4546B. 4546B może brzmieć jak nazwa załącznika do zeznania podatkowego, ale jest to piękne miejsce do eksploracji, pełne barwnych podwodnych środowisk, z których każdy przynosi nową mieszankę surowców. Pływasz pod połaciami krystalicznie czystego lodu, wśród labiryntów koralowych łuków i przez barwne jaskinie ważąc ryzyko uduszenia się z prawdopodobieństwem, że w następnej jaskini pojawią się rośliny produkujące tlen.

Pomimo że ogólnym tematem gry jest eksploracja i ekspansja, w grze można znaleźć silne narracyjne haczyki, które ciągną cię tu i tam, niezależnie od tego, czy jest to tajemnica zniknięcia twojej siostry, czy chęć wyciągnięcia tej obcej SI z twojego móżdżku, te okazjonalne popchnięcia w stronę większych pytań i zagadek przewijają się przez twoje rytuały przetrwania.

Gra może być skomplikowana i z pewnością nie jest przeznaczona dla osób, które nie lubią wydobywać surowców lub organizować skomplikowanych systemów magazynowych. Gra dostarcza wiele dopracowanych i eleganckich doznań o łagodnym tempie, w którym zawsze jest coś interesującego do zrobienia wśród pięknych podmorskich krajobrazów. Dobrowolna izolacja w lodowatej głębinie może nie brzmi pocieszająco po zimie w lockdownie, ale Subnautica: Below Zero jest przytulna i wciągająca. Zanurz się a daleko zajdziesz.

Autor: 
Tom Bramwell tłum. Eryk Mórawski
Polub Plportal.pl:

Reklama