„Ciche miejsce 2” - „Emocjonująca rozrywka”

Reklama

pon., 05/24/2021 - 13:12 -- MagdalenaL

Zdjęcie: Paramount Pictures

„Ciche miejsce 2” dorównuje napięciem i prostą narracją hitowi z 2018 roku, rozpoczynając się od „szargających nerwy ujęć starannie rozplanowanego chaosu”, jak pisze Nicholas Barber.

„Ciche miejsce” było jednym z najlepiej przyjętych filmów 2018 roku, co jest niezłym wynikiem jak na niskobudżetowy  dreszczowiec o inwazji kosmitów. Wyreżyserowana przez Johna Krasinskiego, który również w filmie występuje, ta dynamiczna, generująca napięcie produkcja dużo ze swojego sukcesu zawdzięcza koncepcji antagonisty opracowanej przez współscenarzystów Krasinskiego, Bryana Woodsa i Scotta Becka. Pomysł polegał na inwazji nadludzko silnych i szybkich istot z kosmosu, które nie posiadają co prawda zmysłu wzroku, za to mają niezwykle czuły słuch. Jeśli wydasz jakikolwiek dźwięk, w ciągu kilku sekund wytropią cię i przebiją swoimi ostrymi ramionami. Bohaterowie musieli zachować ciszę lub liczyć się ze śmiercią - a widzowie milczeli razem z nimi.

W dużej mierze to właśnie imponująca prostota tego założenia, a także sprytne sposoby, na jakie Krasinski, Woods i Beck rozwinęli świat, w którym niemal każdy dźwięk jest potencjalnie śmiertelny, sprawiły, że pierwsza część filmu była tak ekscytująca. Podczas tych kilku minut, kiedy nie ogarniało nas przerażenie, mogliśmy zachwycać się talerzami zrobionymi z liści oraz puchatymi pomponami, służącymi za pionki do Monopoly. Niektóre komplikacje fabuły były niemal równie błyskotliwe. Głównymi bohaterami jest para, Lee (Krasinski) i Evelyn (Emily Blunt, faktyczna żona Krasinskiego), którzy żyją na farmie z dwójką swoich dzieci. Jednym z powodów ich przetrwania jest to, że ich córka, Regan, jest głucha (grająca ją aktorka Millicent Simmonds nie słyszy także w prawdziwym życiu), więc już wcześniej nauczyli się komunikowania z użyciem języka migowego. Ale Evelyn jest w zaawansowanej ciąży, co oznacza, że w każdym momencie ona i jej nowo narodzone dziecko mogą narobić mnóstwa hałasu. Często możemy zobaczyć odejście wód w filmach, jednak nigdy nie ta sytuacja nie przerażała tak jak w „Cichym miejscu”.

Tak właściwie Krasinski i jego zespół wykonali niemal doskonałą robotę wykorzystując cztery główne postacie i jedną lokację na farmie, dlatego można było się obawiać, że rozszerzenie tej opowieści i umieszczenie jej w szerszym świecie będzie błędem.  „Ciche miejsce 2” rozwiewa ten niepokój w ciągu kilku sekund. Staje się jasne, że Krasinski był ostrożny, żeby utrzymać wypracowany balans humoru i powagi, nie oddala się zbyt daleko od rodzinnej farmy, a fabuła jest logiczną kontynuacją minionych wydarzeń.  Noah Jupe, który gra syna pary, Marcusa, wyraźnie posunął się w latach od czasu, kiedy kręcono zdjęcia do poprzedniej części, jednak poza tym tytuł „Cichego miejsca 2” jest w pełni zasłużony, ponieważ ten zgrabny sequel naprawdę sprawia wrażenie kontynuacji swojego poprzednika. Kiedy obejrzymy pierwszy film, a zaraz potem drugi, to ledwo zauważymy, gdzie jeden się kończy, a drugi zaczyna.

Chociaż to nie do końca prawda. „Ciche miejsce” rozpoczęło się w „dzień 89” przed przeskoczeniem do „dnia 472”. Drugą część otwiera retrospekcja z „dnia 1” , czyli dnia, w którym potwory zamieniają idylliczne, amerykańskie miasteczko w rzeźnię. Rodzina ogląda Marcusa grającego w szkolnym meczu baseballowym. Słyszą grzmot, a ich oczom ukazuje się kula ognia, pozostawiająca za sobą przecinający błękitne niebo ślad czarnego dymu. Mecz kończy się, kiedy wszyscy ruszają pędem do swoich samochodów i domów. I wtedy Krasinski rozpętuje chaos, włączając w to kilka najbardziej szargających nerwy długich ujęć starannie rozplanowanego chaosu od czasu „Ludzkich dzieci”. Zasadniczo ten prolog przedstawia tę samą prostą narrację i ten sam brak nachalnej ekspozycji co „Ciche miejsce”. Krasinski podaje wszystkie potrzebne nam informacje i ufa, że sami dopełnimy resztę. 

Po prologu film skacze do „dnia 474”. Bohater grany przez Krasinskiego nie żyje, a reszta rodziny nauczyła się, że piszczący dźwięk z najnowszego aparatu słuchowego Regan dezorientuje istoty i pozostawia je wrażliwymi na obrażenia - ale ponownie, na szczęście, nie otrzymujemy żadnego werbalnego wyjaśnienia odnośnie genezy urządzenia. Pozostali przy życiu członkowie rodziny, włączając w to wygodnie zadowolonego noworodka, opuszczają farmę i udają się do głuszy, żeby sprawdzić, czy są tam jacyś inni ocalali.

Wkrótce spotykają Emmetta, marudnego, zarośniętego wdowca granego przez Cilliana Murphy’ego, który kiedyś już doświadczył apokalipsy potworów w „28 dniach później”. Emmett zaszył się w opuszczonej fabryce, która, ze swoimi grubymi, betonowymi podłogami i metalowymi piecami, okazuje się być idealną kryjówką przed kosmitami. Jednak mężczyzna ma tak mało pożywienia, że chce, żeby rodzina zostawiła go samego i wróciła na swoją farmę. Regan ma inny pomysł. Wierzy, że jeśli uda im się dotrzeć do pobliskiej stacji radiowej, będą mogli nadać pisk aparatu słuchowego w całym kraju i odbić planetę najeżonym kłami drapieżcom. Niczym grana przez Sigourney Waver Ripley w serii filmów o Obcym, Regan musi dorosnąć do roli uzbrojonej, charyzmatycznej bohaterki. Jeśli motywem przewodnim pierwszej części było pokazanie, do czego są w stanie posunąć się rodzice, żeby chronić swoje dzieci, ta opowiada o dniu, w którym dzieci są zmuszone do przyjęcia roli swoich własnych obrońców i żywicieli.

Niestety akcja nie jest tak wartka, jak w „Cichym miejscu”. Kiedy bohaterowie rozdzielają się na swoje indywidualne, wstrząsająco nierozsądne misje, narracja traci na skupieniu, a mechanizmy potrzebne do ponownego połączenia tych misji nadwyręża wiarygodność, na którą Krasinski tak ciężko pracował. Ale scenariusz oferuje liczne niespodzianki, a nawet jeśli żaden z ich elementów nie zawiera aż tyle napięcia i tak wiele szoku jak scena porodu Evelyn w pierwszej części, kilka z nich nie jest od tego specjalnie daleka.

Zobaczymy również o wiele więcej zębatych potworów niż wcześniej. W 2018 roku kilka razy mignęły na rodzinnej farmie; teraz możemy zobaczyć, do czego tak naprawdę są zdolne te demoniczne hybrydy bestii z „Obcego”, „Terminatora 2” i „Parku Jurajskiego”. Nie krzyczę zbyt dużo podczas oglądania filmów, ale gdyby moje przetrwanie zależało od zachowania ciszy podczas klimatycznej sekwencji z „Cichego miejsca 2”, byłbym w bardzo dużych kłopotach. Jednak istotnym czynnikiem było oglądanie go w kinie. Jest to film, który jest bezsprzecznie bardziej efektowny w ciemności, z najwyższej klasy nagłośnieniem i ogromnym ekranem, niż byłby na laptopie lub w telewizji. Jeśli tak jak Evelyn i jej rodzina pragniecie zaryzykować wyjście z domu i udanie się do świata na zewnątrz, trudniej będzie wam znaleźć bardziej odpowiednią i emocjonującą rozrywkę.

Polska premiera jest zaplanowana na 4 czerwca (przyp. red.).

Autor: 
Nicholas Barber, tłum. Joanna Niemczyk
Dział: 
Polub Plportal.pl:

Reklama