Dlaczego języki wymierają? Dlaczego powinniśmy je uratować?

Reklama

wt., 12/08/2020 - 18:57 -- MagdalenaL

Czy kiedykolwiek zastanawialiście się ile języków istnieje na świecie? Strona Ethnologue szacuje, że jest ich dziś około 7000, ale tak naprawdę nie ma definitywnej odpowiedzi na to pytanie. Liczba ta nieustannie się zmienia, co wynika zarówno z trudności związanych z  katalogowaniem języków, jak i z samej ich natury: są one dynamiczne i podlegają ciągłym przemianom. Fakt, iż niektóre języki wyszły z użycia z pewnością nie jest żadną nowością. To szybkość z jaką obecnie to zjawisko zachodzi jest niepokojąca: tysiące języków wymiera, według różnych uczonych niemal połowa używanych dziś języków nie będzie już istniała pod koniec XXI wieku. Co takiego się dzieje?

Informacją, od której należy rozpocząć odpowiedź na to pytanie, jest ogromna dysproporcja między liczbą rodzimych użytkowników różnych języków:  wspomniana już wcześniej strona Ethnologue szacuje, iż jedynie 200 języków jest językami ojczystymi aż 88% wszystkich ludzi na świecie.   Oczywiste jest, że pozostałym językom przypada jedynie niewielki odsetek ludności, w niektórych przypadkach jest on naprawdę nikły. Nawet jeśli korelacja nie jest automatyczna, spadający numer użytkowników i tak stanowi wskaźnik, który pokazuje jak niebezpieczna jest ta sytuacja. Z czego więc wynika ta dysproporcja? Z pewnością nie z „wrodzonej” im jakości, biorąc pod uwagę fakt, iż nie istnieją gorsze i lepsze języki.

Los danego języka zależy natomiast od czynników  czysto społecznych, politycznych i ekonomicznych. Nie są więc one niezależnymi bytami, lecz produktami społecznymi, które żyją w umysłach i głosach ich użytkowników. Ich szczęście lub nieszczęście  związane są  więc ze sprawami grupy ludzi, która się nimi posługuje. Najbardziej intuicyjnym przykładem jest nagła śmierć danego języka jako wynik ludobójstwa lub katastrofy naturalnej. Języki wymierają również wtedy, gdy ich użytkownicy nadal istnieją, ale nie przekazują już ich swoim potomkom. W takiej sytuacji mowa jest o language shift, to znaczy o stopniowym procesie, w czasie trwania którego dana społeczność zamienia swój rodzimy język na jakiś inny.  Wymiana ta wymuszona jest często przez jakiś obcy byt, tak jak dzieje się to w przypadku przymusowej asymilacji mniejszości, wprowadzonej przez władze centralne lub gdy podbijane jest terytorium zamieszkiwane przez rdzenną ludność. Słynnym i jednocześnie smutnym przykładem language shift jest przypadek amerykańskich boarding school, czyli szkół z internatem. Tysiące dzieci pochodzących z rdzennej ludności, zostały odebrane własnym rodzinom i zmuszone do uczęszczania do tychże szkół, aby całkowicie zasymilować się z dominującą w Stanach kulturą. Intencją za tym działaniem było: „zabicie Indianina, aby uratować z niego człowieka”. Innym przykładem jest wieloletnie prześladowanie mniejszości kurdyjskiej przez władze tureckie. Wyżej wymienione przypadki ludobójstw kulturowych, w najszerszym tego słowa znaczeniu, znajdują się na najbardziej brutalnym krańcu spektrum składającym się z czynników politycznych. Wynikają one z działań państw lub regionów na całym świecie, a poprzez dyskryminację zarówno pasywną jak i aktywną, przynoszą szkodliwe skutki językom, którymi posługują się grupy ludzi zmarginalizowanych i należących do mniejszości.

Stałym elementem w tym wachlarzu możliwości jest fakt, iż language shift, rozumiany jako zjawisko grupowe, jest wynikiem jakiegoś rodzaju brutalnego przymusu, nawet jeśli nie zawsze jawnego i wyraźnego. Do rezygnacja z używania własnego języka i kultury prawie nigdy nie dochodzi z własnej i nieprzymuszonej woli jej użytkownika. Decyzja rodziców, aby nie uczyć własnych dzieci swojego języka rodzimego- jeden z najbardziej znaczących wskaźników ryzyka wyginięcia- najczęściej wynika z faktu, iż mówcy dochodzą do wniosku, iż jest on bezużyteczny, a nawet szkodliwy, dla przyszłości tych dzieci. Mowa jest więc o strategii mającej na celu zmierzenie się z represjami pochodzącymi z zewnątrz: język ojczysty może być na przykład znakiem rozpoznawczym silnie dyskryminowanej mniejszości, może on być ignorowany i wykluczony zarówno z systemu szkolnictwa jak i z instytucji, może być uznawany za przestarzały relikt, który nie nadaje się do użytku we współczesnym świecie, niepotrzebny balast, który przeszkadza w próbie ucieczki z biedy i marginalizacji.

Stopniowy proces, następujący pokolenie za pokoleniem, który doprowadził do postrzegania innych języków niż własny jako dominujące, jest więc rezultatem nacisków społecznych, politycznych i ekonomicznych wynikających z globalizacji. Przykłady popierające tę tezę można znaleźć na całym świecie, wystarczy przytoczyć ich kilka: Lapończycy, lud rdzenny zamieszkujący tereny obecnej Skandynawii, zostali zmuszeni do przyjęcia jako język własny języki szwedzki, fiński lub norweski; ekspansja języka suahili, który został uznany z oficjalny w niektórych krajach, takich jak Kenia czy Tanzania, stanowi zagrożenie dla innych języków, którymi posługuje się mniej osób; prestiż języka indonezyjskiego oraz przemieszczanie się osób pochodzących z różnych regionów tego kraju wywiera ogromną presję na językach rdzennych tej wyspy. Ale tak naprawdę nie ma potrzeby szukania przykładów aż tak daleko: wiele dialektów Półwyspu Apenińskiego ma podobną historię. W ten sposób języki stopniowo tracą swój dominio d'uso, to znaczy swoje miejsce w społeczeństwie, podczas gdy osób nimi się posługujących jest coraz mniej, a co więcej starzeją się oni i nie mają możliwości komunikowania się w nich ze swoimi dziećmi czy wnukami. Ale również za tym wyborem pozornie wolnym, wyborem podyktowanym chęcią rywalizacji na rynku światowym, tak naprawdę kryje się głęboki dramat nie tylko ludzki, ale też społeczny.

Decyzje te, które na pierwszy rzut oka wydają się dobrowolne i przynoszące zyski na płaszczyźnie ekonomicznej, związane są często z przemocą, której ofiarą stają nie bezpośrednio mówcy danego języka, ale raczej teren przez nich zamieszkiwany. Przykładem niebywale aktualnym jest ten związany z wycinką lasów w Ameryce Łacińskiej, która oprócz bycia szkodliwą na poziomie ekologicznym, odbiera też rdzennym mieszkańcom tych terenów podstawę ich egzystencji, zmuszając ich do asymilacji z kulturą miejską, co kończy się często ich marginalizacją. Te same naturalne czynniki, które sprzyjają różnorodności biologicznej, mają również wpływ na różnorodność lingwistyczną; w obu przypadkach izolacja zarówno reprodukcyjna jak i komunikatywna, odgrywa fundamentalną rolę w rozwoju ogromnego zróżnicowania zarówno wśród zwierząt, jak i pośród języków. Zrównoważony rozwój, który chroni bogactwo różnych ekosystemów na Ziemi (zwłaszcza tych miejsc, które są biedniejsze), prowadzi również do zabezpieczenia języków i kultur, które w tych niszach ekologicznych narodziły się, i w których przez wieki rozwinęły. Jednocześnie wielu badaczy podkreśla, iż to właśnie te grupy ludzi najbardziej nadają się do ochrony środowiska naturalnego, w którym mieszkają, będąc jego wielkimi znawcami; środowiska, które jak wszyscy wiemy jest bezcennym skarbem dla nas wszystkich. Zachowanie własnego języka nie jest tylko abstrakcyjnym i teoretycznym podstawowym prawem człowieka, lecz ma ono rzeczywisty wpływ na życie i na zdrowie osób nim się posługujących. Najnowsze badania, przeprowadzone między innymi w Australii, wykazały związek między zachowaniem lub rewitalizacją własnej tożsamości kulturowej (której język jest oczywiście jednym z podstawowych elementów) a lepszym zdrowiem fizycznym i psychicznym, znaczącym spadkiem liczby osób uzależnionych od alkoholu i narkotyków, popełniających  samobójstwo oraz będących ofiarą przemocy domowej. Jednym z możliwych zadań lingwisty jest właśnie dokumentowanie i nagrywanie języków, których istnienie jest zagrożone. Mowa jest o niezwykle istotnej pracy, biorąc pod uwagę fakt, iż w większości przypadków języki te nie posiadają formy pisemnej i odeszłyby w nicość wraz ze śmiercią ostatnich użytkowników. Istota tej pracy nie wynika jedynie z kwestii etycznych, w rzeczywistości w każdym z tych języków przechowywana jest wiedza biologiczna, historyczna i kulturowa o bezcennej wartości. Tysiąclecia informacji naukowych, zebranych dzięki bliskim relacjom z własnym naturalnym ekosystemem, zakodowane są w słowach, które określają pory roku, cykle życia, rośliny i zwierzęta. 

Jak wyjaśniają Nettle & Romaine (2001) jedną z cech wspólnych dla wielu języków indopacyficznych jest fakt, iż w słowach, które używane są do klasyfikacji ryb oraz do szeroko rozumianego rybołówstwa „odzwierciedla się” szczegółowa znajomość środowiska oraz faz Księżyca. Nazwy nadane niektórym dniom miesiąca wskazują na prawdopodobieństwo wystąpienia owocnych połowów mniej więcej w czasie trwania nowiu; przykładowo w Namoluk, który jest atolem Wysp Karolińskich, noc, która poprzedza wystąpienie nowiu nazywana jest otolol, co oznacza tyle co roić się, w odniesieniu oczywiście do ryb. Harrison (2007) podkreśla, że nawet jeśli możliwa jest jakaś próba tłumaczenia, zamiana słów z jednego języka na słowa z drugiego przynosi niewątpliwie utratę jakiejś części znaczenia, które się w nich ukrywa.  Często więc wiedza w nich zwarta umiera razem z nimi, bez możliwości określenia rozmiaru straty, której w związku z tym doświadczamy. Każdy język opisuje świat i opowiada o nim w sposób dla siebie wyjątkowy; każdy głos, który gaśnie, każdy mit, opowiadanie czy piosenka, które nie są przekazane dalej stają się utraconymi na zawsze elementami mozaiki pokazującej ludzką różnorodność.

Możemy więc stwierdzić, że każdy język zasługuje na to, aby być chronionym. Pod tym względem badania przeprowadzane przez lingwistów, których celem jest dokumentacja języków (poprzez tworzenie gramatyk oraz materiałów dydaktycznych, a także poprzez utwierdzanie ich wartości kulturowej) mogą stanowić cenną pomoc dla społeczności, która zechce utrzymać przy życiu i dalej przekazywać własny język kolejnym pokoleniom. 

Autor: 
Nicole Marinaro, Tłum. Antonina Kudasik
Dział: 
Polub Plportal.pl:

Reklama