„Minimalizm i dorosłość”

Reklama

czw., 04/29/2021 - 23:57 -- MagdalenaL

Zdjęcie: Sofie Zbořilová / Pixabay

Miałam pewną sąsiadkę, która dysponowała ogromnym apartamentem i mieszkała w nim sama. Kiedy przychodziłam do niej po coś drobnego, wpuszczała mnie do holu albo do kuchni – żeby odsypała mi szklankę cukru lub żeby naprawić jej coś w telewizorze. Dziwiłam się iloma rzeczami jej dom jest zawalony. Obowiązkowe serwisy za witryną, dzwonki, kubki z cukierkami, żeby nie wyliczać – czego w ogóle tam nie ma. Przed dwoma laty zmarła i przyszły jej dzieci, aby się poradzić sobie z majątkiem. Spotkałam wtedy jej wnuczkę i narzekała, że „moja babcia ma tyle rzeczy – ani nie chcę ich wyrzucić, bo miło mi, że mam pamiątkę, ani nie chcę ich zatrzymać. Nasi rodzice mówią, że nie mają czasu, żeby gadać z kubkami i talerzami i prawdopodobnie wyrzucą wszystko”. Nie pamiętam, jak sobie poradzili po tym, ale ostatecznie, odkąd przyjęłam bardziej minimalistyczny sposób życia, zaczęłam sobie dawać wyliczenie:

Ile rzeczy zbieramy przez całe swoje życie i komu mamy nadzieję je zostawić, czego oczekujemy w związku z nimi? Dlaczego z upływem czasu powinniśmy się wystrzegać nadliczbowych rzeczy? Co się stanie ze wszystkimi tymi rzeczami, kiedy odejdziemy?”

Odkryłam, że ostatecznie zaczęłam się oswobadzać. Ciążą mi niektórzy ludzie, niektóre nawyki, niektóre rzeczy w domu jako rutyna. Oddalam się od radości przez niektóre typy ludzi, z niektórymi wzajemnie dlatego, że obciążali mnie konfrontacjami, po prostu każdy na swój sposób. Próbuję zmieniać niektóre nawyki, aby przywrócić czas i miejsce dla innych, dla większej ciszy.

Rzeczy psują nasz czas. Może to być bardzo skrajna myśl i nie jest niezbędna w związku, ale uzmysłówcie sobie, ile czasu spędzamy obcując z rzeczami, np. składając ubrania, sprzątaniu pokoju itd., zamiast zajmować się sobą, wykorzystując tę chwilę, poświęcając go bliskim, sobie, aby poczytać, obejrzeć serial lub film, wyjść z domu. Mając i 30, i 40 lat, rozkładam niekończące się rzeczy na ich miejscach, układam jakieś ubrania. Jeśli moje ręce są zbyt puste, dom, garderoba, aneks kuchenny – wszystko myślę sobie, że zrobię coś lepszego lub odpocznę sobie więcej. A wraz ze starzeniem, ten czas staje się jeszcze cenniejszy.

O ile więcej mamy rzeczy, tym więcej sprzątamy. Pamiętacie te piękne wnętrza z czasopism – puste podłogi z pięknymi dywanami, pokoje z jedną półką i obrazem, sypialnia z toaletką i szafą. Zazdrościłam ich wyobrażonej właścicielce, która bezsprzecznie nie ma czego tyle czyścić. Jest to absolutnie możliwe nie tylko w czasopiśmie. Od razu, kiedy się uwolnimy od tych wszystkich rzeczy, rozumiemy jak mało miejsca mogłyby zajmować i jak się zmieściły w jednej szafie, szafce czy komodzie. To zejście w czyszczeniu do jednego odkurzacza, mopa i ścierania małej ilości kurzu. Gdy odezwą się krzyż i plecy, nie daj Boże, się rozchorujemy i położymy, wierzcie mi, oszczędzi to nie tylko czas.

O ile mniej mamy rzeczy, tym są dla nas ważniejsze. Przez sito czasu, rozumiemy, że niektórych wspomnień nie opłaca się zachowywać. Jakieś nieistotne pomysły na dzieło, szew, krój. Jakieś odpryski z bali abiturienckich, rocznic, wesel i chrztów. Po prostu coś, co jest od tak dawna, ale nikogo z nas nie porusza. Oczywiście, każdy zostawia sobie coś ładnego, coś, co przynosi mu uśmiech i minęło przez zmiany w modzie, ale stają się one jeszcze ważniejsze, gdy się oswobodzimy od tych drugorzędnych.

Aby zatrzymać zbieranie rzeczy w zarodku. Pomyślcie, czy to co chcecie kupić, będziecie chcieli za 5 czy 10 lat, czy wasze dzieci będą tego chciały? Wystarczający jest jeden wazon, serwis, dwie pościele na zmianę. Które naprawdę się nam przydaje i czego będziemy używać? Powinniśmy na czas wyrzucić, podarować, oddać niepotrzebne. Bez odkładania i upychania po kątach. Kiedy rozstawanie się z rzeczami staje się łatwiejsze, rozumiemy, jak nie potrzebne są, jak się trzymamy rzeczy materialnych, gdy chwila i życia przemijają w międzyczasie.

Wyobrażam sobie czasem, że coś mi się staje i zaczynam się pytać – czy zapłaciłam rachunki, powiedziałam chłopcom jakie są kody PIN do kart, kto się zajmie moim profilem na Facebooku, czy zostawiłam po sobie jakieś wspomnienie w jakimś zachowanym liście, kartce, prezencie urodzinowym. Pamiętacie, wszystkie te materiały potwierdzeń, że w nich brałam udział, że uczestniczyłam. Śmiem powiedzieć, że te materiały mało dla mnie znaczą i mam nadzieję, że moje dzieci zbiorą je w jednym pudełku w komodzie. Nie chcę, żeby łączyły mnie z pościelą i naczyniami, z 25 koszulkami i 86 parami butów. Nie chcę, żeby komukolwiek ciążyły moje rzeczy, aby zmieniły się w brzemię. Czasy się zmieniają, nikt nie ma potrzeby trzymać tych wytartych skarbów. Rzeczy opowiadają historię, ale czasami mniej znaczy więcej.

 

Autor: 
Marija Aleksiewa, tłum. Oliwia Król
Dział: 
Polub Plportal.pl:

Reklama